Dochody
Cześć Miałem nie pisać w tym tygodniu, miałem wrażenie, że mi los wszystkie kości połamie od niezrobienia przerwy, ale jest antybiotyk, siły ciuteńkę wróciły. Teoretycznie mógłbym zostać głuchym przez to, co biorę na silne osłabienie, a tak to tylko czuję obciążenie słuchu. Mówię lekarzowi jakieś bezpieczne antybiotyki, a ten i tak daj jakiś nowy. Pojawia się duch pracowitości z wielką gumową pałą i wystającymi jądrami. Ja: Czego chcesz? Duch pracowitości: Pracujesz już cztery lata w jednej branży, w jednej pracy. Załóżmy, że jesteś dwudziestodwulatkiem w zarabianiu pieniędzy. Ja: Stąd moje tarapaty finansowe. Lat ma trzydzieści. Duch pracowitości: A co, masz długi? Pojawia się duch imprezy w naciągniętym na rów paskiem w ramach stroju Borata. Duch imprezy: No, racja z tymi długami. Ja to, bym proponował bezrobocie, za trudno się pracuje w tym kraju. Ja: Ale to gastarbeiter później, zwyczajny emigrant i mieszkaniec bogatej Europy. Poza tym stracę reputację profesjonalisty.