Posty

Suma doświadczeń

Obraz
src/źródło: pixabay W małej krainie Polska są dwa przeważające kulty, w tej kolejności, choć równoważne: kult wykształcenia wyższego i kult posiadania. I ja mam swój kult, cel życia: kult towarzystwa. Osamotniony po splocie okoliczności, na tylko siedem lat (od dwudziestego drugiego i pół roku życia do dwudziestego dziewiątego i pół roku życia) rozpocząłem podróż po kamratki i kamratów, jak w One Piece. Moim celem jest już nigdy nie być samotny. Polacy to ludziska, sam jestem w pewnym małym zakresie Polakiem, jak i w pewnym zakresie konwertytą na naród albański. Polacy są straszni i jednocześnie bardzo słabi, podjąłem więc działania naprawcze, gdy Ci mnie osamotnili (częściowo, w pewnym zakresie). Może pominę ich opis, póki nie zadziałają te działania o charakterze naprawczym, ale mają trwać latami, a skutki dawać, co pół roku. Dwa kulty główne: Kult wykształcenia wyższego Kult posiadania Zaobserwowane ziemiste kulty malutkie, kolejność dowolna Kult zdrowia Kult wielodzietności Kult bl...

Ledri, Feroz, Feroz, Ledri

Obraz
To nie reklama i przysięgam na autentyczność tego bloga, że nie, to nie reklama Cześć Myślę, że tytuł mocno osłuchanego kawałku nawiązuje do mojej sytuacji, tekst jest o brudzie tego świata Luty bieżącego roku. Feroz zasuwa na pociąg do Olsztyna. Tam wzmożona ochrona. Hotdog za na przykład trzydzieści złotych, jest w nim parówka-cud. W plecaku masa batonów proteinowych, których konsumpcja nie przeszkadza Polakom. Szkoda, że nie wziąłem suchych kabanosów, bo brakowało i tak, i tak białka, mimo zabrania batonów proteinowych. Jadę pociągiem na wieś Szymany. Wysiąść na miejscu pomaga mi GPS, bo pociąg staje co wieś na trzydzieści sekund, więc łatwo przeoczyć stację, na której będzie lotnisko. Pociąg swoją drogą wiezie masę uczniów. To konduktorka czy nauczycielka? Konduktorka, skasowała mi bilet. Na nogach do lotniska, jest lód pod stopami, zaczynam mieć złe przeczucie, że będę spoconym świniakiem na lotnisku jedyny, ale idę i tyle. Część o lotnisku i powrocie (może) odtajnię później, obec...

To powinno być arcyciekawe. Po co mieszkam na wsi przyległej do miastka?

Obraz
Przerobiona Kim Gaeul, moja symboliczna eks Szerzenie kultury bezdzietnej. Trochę głupio brzmię, ale mam coraz więcej dowodów anegdotycznych na to, że znajomi w wieku moich rodziców opóźniają ściąganie dusz z zaświatów na wiek czterdzieści lat i to dużym kosztem niekiedy. Poronienia, choroby wrodzone. Really? Nie można wcześniej tych samych dusz ściągnąć? Dowodzę, że nie musisz, mieszkańcu gminy mnożyć się tak późno, bo jest taki Michałło, co dziedziczy jeszcze mniej własności. Niszczenie ostatniej katoortodoksji. Nie możesz słuchać muzyki pop w samochodzie wieziona przez wnuka, bo muzyka ta jest zbyt zboczona i nawiązująca do szatanizmu? Pan Siurdak pomoże przesunąć poglądy trochę w lewo, a nawet pomoże przemeblować w głowie. Jak mnie cieszy ta myśl, że możesz posłuchać radio w samochodzie, bo tu mieszkam! :-)

Dochody

Cześć Miałem nie pisać w tym tygodniu, miałem wrażenie, że mi los wszystkie kości połamie od niezrobienia przerwy, ale jest antybiotyk, siły ciuteńkę wróciły. Teoretycznie mógłbym zostać głuchym przez to, co biorę na silne osłabienie, a tak to tylko czuję obciążenie słuchu. Mówię lekarzowi jakieś bezpieczne antybiotyki, a ten i tak daj jakiś nowy. Pojawia się duch pracowitości z wielką gumową pałą i wystającymi jądrami. Ja: Czego chcesz? Duch pracowitości: Pracujesz już cztery lata w jednej branży, w jednej pracy. Załóżmy, że jesteś dwudziestodwulatkiem w zarabianiu pieniędzy. Ja: Stąd moje tarapaty finansowe. Lat ma trzydzieści. Duch pracowitości: A co, masz długi? Pojawia się duch imprezy w naciągniętym na rów paskiem w ramach stroju Borata. Duch imprezy: No, racja z tymi długami. Ja to, bym proponował bezrobocie, za trudno się pracuje w tym kraju. Ja: Ale to gastarbeiter później, zwyczajny emigrant i mieszkaniec bogatej Europy. Poza tym stracę reputację profesjonalisty.

Grundzień

Obraz
  Tak się czuję Blog w skondensowanej, blogspotowej postaci ma równe dwa lata. Eksperymentowałem półtorej roku przed założeniem bloga w postaci o wysokiej kondensacji treści tekstowo-seksualnych. *** W szkole podstawowej o nazwie gimnazjum bywałem szeryfem. Pedagog był nikim. Gdy kolega uderzył moją potylicą o ścianę, pedagog zalecił mu przestać agresywnych zachowań. Innym razem kolega zbił kolegę i się poskarżył mojej paczce, wyznaczyliśmy kata, to ja, ale nie pobiłem oprawcy, tylko zabezpieczony dwoma kumplami poniżałem go metodami babskimi. *** W liceum nabyłem dużo kompleksów. Głównie chodziło o to, że nie mówię głoski "r". Poza tym byłem garbaty (już nie jestem) i miałem szpotawe nogi. Szkołę średnią skończyłem z wynikiem średnim, ale czy w stronę "góra" czy w stronę "dół", nie pamiętam.

Wypieszczę Ci siusiaka stopami, czyli, co +- czytam i mi idzie, a także, co przeczytałem w tym roku - opisowo

Podsumowanie nie jest dostępne. Kliknij tutaj, by wyświetlić tego posta.