Posty

Wyświetlam posty z etykietą bezdzietność

Które rzeczy o życiu na starość to mit z perspektywy osoby bezdzietnej? Same obserwacje.

Obraz
  Samotny wilk , nie trzeba go przedstawiać typowemu działdowianinowi Cześć. Bardzo wielu złych dżalalów z Polski widzi się bardzo wyjątkowo na tle innych, wcale niewyjątkowych osób, inni dżalalowie będą mieli różnie, ale ja będę miał świetnie na starość, będę miał towarzystwo moich dzieci, a społeczeństwo, inne rody też będą mi przystawiać szklankę do łóżka, w którym będę chorował (będą mi towarzyszyć). Podpisują przy tych poglądach jednocześnie pakt z szatanem. "Nie uszanuję swojego dziadka, nie będę m i towarzyszył, to pasożyt i obciążanie życiowe, ja zaś zasłużę na szacunek młodych na swoją starość". *** Mit pierwszy : "Dwoje dzieci wystarczy, by mieć zawsze towarzystwo" Nie, to za mało, by to było pewne, że będziesz miał towarzystwo. Uszanuj więc swojego starzejącego się tatę i nie wyjeżdżaj dalej niż pięćdziesiąt kilometrów, dobrze? *** Wiedziony doświadczeniem (obserwacjami) nie założę rodziny, paradoksalnie, bo to żaden gwarant odwiedzin na starość, towarzy...

Ile dzieci? Kto ma wyjść w równaniu jako kobieta wyjściowa (docelowa)?

  Czołem. Myślę sobie, nie chcę mieć ogólnie dzieci. Mam sumienie. W sumieniu mam na myśli osobę chorą na padaczkę. Od tej osoby prowadzę resztę obliczeń. Szczerze mówiąc Pan Bóg nie podsuwa mi na sumienie osoby nieistniejącej, w sumie widuję tą osobę i szybko biega. Jestem piratem i u mnie nie działa coś takiego jak z tą zero, z tą jedno. Nie! To rzecz oczywista! Ze zbioru odrzuciłem wdowy, bo na mój piracki umysł zaczęło to działać destabilizująco na plan bezdzietny... Pa! Mykan. PS. Tylko nie rajcujmy się i nie mówmy takim osobom jak ja - "i tak dzieci narobi jak będzie samotny". Nie! Wesprę się ekstremalnymi jednostkami wojskowymi, że to dobre, by Ci mieli wiele dzieci - owszem nie! Panu Bogu zostawiam również wielodzietne jednostki półelitarne - policjantów wodnych (wodniaków).

[Linia tożsamościowa bezdzietność-jednodzietność] Jak ojciec się doigrał nadużywając alkoholu + wierzę w mojego brata

  Dzień dobry. Wstępu nie ma prawdziwego, bo i piszę krótko. Pragnę w życiu stymulować familię do wzrostu, oddawać swoje zasoby. Modlitwa i religijność nie pokierowały mnie w stronę karier. Ojciec rozpijając się w wieku lat czterdziestu do dziś opóźnił moje wejście na rynek pracy o pół dekady. Miałem masę przemyśleń podczas okresów bezrobocia i niepełnych etatów, bo "było z nim ciężko". Pragnę mieć żonę, bo można też być jak Kaczyński (Dziadku Ryszardzie lubię go politycznie w rzeczy samej NIE ) i: nie mieć i żony, i być bezdzietnym. Pozdrawiam wszystkie dziadygi, babunie w Powiecie Działdowskim. PS. Dziadek Ryszard miał honor nie głosować na PiS, ale i tak dali Mu podlegającą waloryzacji trzynastkę.