Czasowolnicy, czyli jednodzietni i bezdzietni. Jak do diaska odnaleźć cel zawiązania supła małżeńskiego?
Jestem jaki jestem. Playboy Johnny Bravo z etyki z jednej strony, z drugiej strony jakiś gościu z prowincji, którego należy unikać, bo ciągle pod włos coś mówi... Spadłem z dwustu dwudziestu kilu do stu czterdziestu, wina leku od diabetologa. Trochę ryzykowny, ale już nie miałbym zdrowych nerek, a na dole oka widziałbym jakąś czarną plamę w wyniku odklejenia siatkówki od oka, więc uznałem, że wolę być zdrowy. Ruchu mało, ale wyglądam prześwietnie na tle rówieśników, niestety, niestety, trochę ruchu rocznie i wyniki są. Przypomnę, że większość ludzi w moim wieku (rocznik dziewięćdziesiąt sześć) to osoby bezdzietne, ponad pięćdziesiąt procent, a nie, że tylko ja jestem czasowolnikiem większym. Serce wyzdrowiało, przerośnięta komora po styczniowej sepsie wyrównała się z drugą i jest PERFEKT. Po łuszczycy ani śladu. Nogi zrzuciły cukrzycowe owrzodzenie. Powoli szukam dziewczyny, ale spójrz, mało kasy w portfelu (chudy portfel) i rzadki cel - bezdzietność przerzedza mi szeregi kochanek wśró...