Posty

Wyświetlam posty z etykietą familia

Będzie niedomiar obrazków, to nie moja wina, a platformy Blogspot

Obraz
 Spotkałem się w Hotelu na Węgrzech, miejsca i sylwetki osobowe pomieszane, z właścicielem hotelu. Gruby, widać, że ruchał wiele kobiet przed właściwą żoną (widziałem też jego wysoką, piękną córę). Wiedziałem, że go spotkam już przemieszczając się z Rumunii. Umysł zadawał mi zagadkę: "Kto to jest, spotkasz go za parę godzin na Węgrzech i opowie Ci, co będzie dalej u Twojego ważnego kumpla". Rzeczywiście. To mój kolega P. z wrażenia, ale starszy dwadzieścia pięć lat od niego. Bogaty, jednodzietny, wyczilowany. Chwila... Poznał mnie, zmrużył oczy i powstrzymywał śmiech ****** .Veni, vidi, vici.  Kości zostały rzucone. Przekroczyłem Rubikon. Nie myśl, że dużo czytam, proszę. Upadek Konstanynopola, upadkiem buńczucznych Polaków. Mój trybik w rodzie działa, jest sprawny. *** Trwa Okrągły Stół. Rodzice już próbują wykaraskać mnie z leków na schizofrenię.

Siudak, sudak, jak to było niedokładnie to przedstawiając?

Obraz
  Nazwisko nie jest typowo albańskie, a jestem Albańskim konwertytą. Czy Albańczyków obchodzę? Tak i tak. Czy to ma dla nich znaczenie jak się nazywam? Tak i tak. Czy mają prawo mnie nie przyjąć do samookreślonych Albańczyków? Nie, przyjmują wszystkich, to republika mentalna, mógłbym być nawet seryjnym gwałcicielem, a oni machną ręką na to, że jestem seryjnym gwałcicielem (i niekiedy zabójcą, jak i okaleczaczem w rozumieniu ideologiczno prawicowym nawet w kontekście polskim), a oni przyjmą do siebie mentalnie, nie odtrącą, nie powiedzą, że ja "nie z nich, bo coś tam". Nazwisko jest typowo słowiańskie, zamysł był taki, by nie brzmiało wschodniosłowiańsko, a typowo ukraińsko. Co do Bandery, jestem albańczykiem, dla mnie gracz neutralny w Polityce. Zły do szpiku kości co do metod walki, ale Polacy tak prostą szczują nim na Ukraińców, że aż polubiłem tego zabójcę mojego pradziadka o imieniu Teofil, nazwisku Siudak. Tata Dziadka został zamęczony drutem kolczastym przez banderowców...

[Brak tytułu] ----

  Dzień dobry, Mam symboliczny problem. Myślę że jest taka garść ludzi, która (ta garść) uprawia pierwszy casual sex (promiskuityczny, wyłącznie dla przyjemności) po dwudziestym siódmym roku życia, gdy mowa o babach i po dwudziestym dziewiątym, gdy mowa o mężczyznach. Większość ludzi pierwszy błąd popełnia przed ukończeniem dwudziestego czwartego w kalendarzu gregoriańskim bądź to w kalendarzu juliańskim licząc. To faux pas, jak zachorowanie na alkoholizm w piątek dekadzie życia lub szóstej, a nie w trzeciej lub w czwartej. Nie rozumiem prawiczków, którzy nie chcą niedziewicy, proszą się tacy o guza, kraty, a dziewica konieczna to później blachara, która pociągnie Ci druta tylko jak kupisz jej drogi samochód. Jednak nie rozumiem również niedziewic, które pierwszy seks dla przyjemności przeżywają po ukończeniu dwudziestego siódmego roku życia. Myślę że to możliwe po trudnych studiach. Osoby, które nie miałyście czasu na szukanie chłopa przed rzeczonym 27 roku życia. Wstyd! Ślę pozdr...