Dziś bez dialogów ze zwierzętami. Hierarchia zwierząt. Postrzeganie mnie przez papugę.
Najbardziej lubię koszatniczki. Stanowimy hermę dusz inteligentnych. Mają na wszystko takie same zdanie jak ja. Dalej w hierarchii sympatii są psy. Wierne i chcące mnie ostrzegać przed niebezpiecznymi gości. Same false alarms . Ptactwo jest dla mnie ważniejsze niż koty. Ptaki są takie słodkie. Zachowują się jakby miały pampera ciągle do wymiany. Na końcu są koty. Widać, że tylko mój rozmiar powstrzymuje je przed zamordowaniem mnie. Siedzę, czuję się człowiekiem religii nie człowiekiem polityki (zoon politikon) , czy człowiekiem uczącym się lub człowiekiem pracy albo człowiekiem stworzonym do zabawy (homo ludens) . Papuga coś próbuje mi przekazać. Czuję się oficerem świnią , kimś z jakiegoś przyszłego stronnictwa politycznego . Podwawelską jadłem, mam sześć tysiecy kalorii do zjedzenia, nie stać mnie na quasi -wegetarianizm. Może gdybym mieszkał w długowiecznej, ale głodującej Albanii...