Posty

Wyświetlam posty z etykietą mates

Podkreślę, dwudziesty piąty dzień miesiąca: kartka z życia

 Czołem. Garść przemyśleń. :-) Przestałem wstawiać emotikonki-grafiki w artykułach, bo zauważmy, że na niektórych smartfonach się one nie odpalają, w tym na moim. To trochę podwyższa wiek czytelniczek (czytelników), a na tym, by mi zależało. Mam przyjaciół dwóch, z którymi tworzymy symbolicznie paczkę. Jeden pracuś, drugi wolny duch. Pracuś otrzymał ode mnie pierwszeństwo do wydarzeń familijnych i parę jak w dwuatomowej cząsteczce chemicznej, np. tlen O₂. Szkoda, że to w Niego nie zainwestowałem około dekady temu, rodzice mówili: Pracuś to bardzo dobry znajomy, będzie to w przyszłości wyśmienity kompan. Wolnego ducha związanego z muzyką, przynajmniej gra na gitarze i zna teorię na tyle, by oczerniać moje bgm-y z gry Maple Story Red jako "zbyt proste, wręcz postackie", jak zwykle wyznaczam na znajomego częstotliwościowego, czy jak mówię "frekwencyjnego", czyli na towarzysza głównego, ale już nie na przyjaciela przewodniego, bo jest nim Pracuś. 

Bez tytułu

Dziewięćdziesiąty szósty. Rodzę się. Dziewięć punktów na dziesięć. Dwutysięczny. Idę do przedkurwaszkola. Pierwszy raz mówię coś po polsku. Zero dwa. Nauczyłem się czytać. Później niż inni, sylaby jak po japońsku wprawiły mnie, sklejanie liter nie działało (tak, tak, w PL czyta się już w przedkurwaszkolu). Zero trzy. Idę do szkoły. Wrzesień. Poznaję paru kumpli. Mam szczęście. Zero sześć. Kończę podetap podstawówki I. Nie okazałem się genialny. Zero sześć. Zmieniają mi się kumple na innych. Jeden wyjechał, drugi poszedł drogą nieprawości, trzeci ma żółte papiery po czasie. Zero osiem. Idę do szóstej klasy. Wielu odpuściło po piątej lub czwartej. Poszukują ich pracodawcy pisząc w rubryce wykształcenie "żadne/niepełne podstawowe". Zero dziewięć. Podstawówka I ukończona. Zero dziewięć. Idę do gimnazjum. Dwóch kumpli przechodzi ze mną do następnej klasy, do podstawówki II, poznajemy obecnego mistrza teakwondo mieszkającego na Wyspach. Paka wynosi pięć osób. Ciąg dalszy nie nastąp...