Zostając innowiercą dokonałem destabilizacji wkładając w to duży wysiłek
Moim celem nadrzędnym jest być intensyfikować rozwój familii w nowych członków. Rozwijam się tak, jak biegnie czas na tarczy zegarka, wskazówki biegną w prawo i zataczają koło, to rozwój typowy nie dla mistrzów w danej dziedzinie, a rozwój typowy dla domów nuklearyzujących się - starających się powiększyć niezmiernie.
Jestem już pewien że, mój szef jest stabilnie katolikiem, bo prawdę mówiąc zdestabilizowałem poglądy tradycyjno-religijne całemu gospodarstwu domowemu. Brat mój tradycyjnie katolik-agnostyk zaczął mieć problem z katolickim akcentem wyrazowym (poćwicz go bracie, bo inaczej mam Cię za przyszłego szyitę - wiem że, czytasz). Mama wyznała że, chciałaby być Albanką i może kiedyś zostanie. Myślę że, zdestabilizowałem i dewotyzm katolicki po stronie familii mamy - "ale po co być tym dewotem, jak są inne tradycje religijne w rodzie" mogą zadawać sobie pytanie liczni (i liczne) familie/rodziny K.. Nie wiem, co u żyjących dziadków.
Komentarze
Prześlij komentarz