Etyka z perspektywy huńskiego rycerza
Cześć! Dzień dobry!
Po co nam dokuczki, ciosy werbalne i przykre przeżycia. Wszystkie i wszyscy - do czterdziestki (słonecznej) powinniśmy już wiedzieć...
Jestem huńskim rycerzem. Łuk i tchórzostwo - są nieodłączną parą. Ale i lud huński nie niekiedy, a często przegrywał bitwy. Przykładowo, zostali członkowie tego ludu wyparci z perskiego Izraela, a armia perska odbiła ich blisko dwadzieścia tysięcy zabranych z tych ziem - nie jeńców, a niewolników. Właściwie co do nogi zostali poodbijani. Hunowie spieprzali że, "aż miło". Nie mieli za sobą wozów, poszerzali wiedzę (sic!) geograficzną. Żyli we warunkach surowych, a elity żyły niczym tak, jak podobno szwedzkie elity bankowe - skromnie i ubogo.
Zostałem huńskim dragonem, jeźdźcem na koniu, z łukiem refleksyjnym w ręku, z mieczem przy pasie, nieprzypadkowo. Jestem bardzo poważany. Niektóre kręgi mnie zaś bardzo szanują, ale to na pewno nie moji znajomi i nie moji rodzice.
Doświadcz na swojej skórze biedy.
A już nigdy nie będziesz zachłanny materialnie do końca.
Przebyj kaźnie obgadywań z innych powodów niż to, co w głębi duszy na prawdę chcieliby obgadać.
A już nigdy nie skrzywdzisz kogoś do końca - wiarą we plotki plociucha.
Aby nie deinspirować, nie demotywować, nie obniżać motywacji pisarskiej na przykład - przedwczesny koniec wpisu.
PA!
Komentarze
Prześlij komentarz