Hotel Olymp IV (Kołobrzeg), czyli trochę budzącego zawiść konsumpcjonizmu w życiu minimalisty i zwolennika klasycznej filozofii cynickiej
Typowy plan dnia w poprzednim hotelu w Szklarskiej Porębie. Przepraszam jej właścicieli za nieprzeszukanie całego Internetu, jak się poprzednio nazywał kompleks budowlany, ale poszukiwania trwałyby za długo w stosunku do ilości czasu spędzonego na pisanie tego artykułu, a będzie to mniej niż piętnaście minut. A nie, nie. Przypomniało mi się. Myślałem że w Bośni była Bossa Nova and Boutique Hotel. Bez żartów. W Bośni była Casa Bevanda. Medżugorje. Przypominam że, jeżeli wróg serbski zaatakuje muszę coś zrobić.
- Pójść do Ukrainek i Ukraińców się wykąpać w zimnej wodzie. Ukrainiec to twardziel.
- Iść do ciepłego basenu w innym kompleksie hotelowym.
- Pójść do strefy nagości.
I tak codziennie. Obgadywali mnie chyba potem, że jakiś czech chyba po saunie nago spacerował. Haha.
Komentarze