Pewien sukces i brak dowodów na ten sukces
Nie wiem jak, opisać to uczucie, ale myślę że, bywam obgadywany w Iranie od czubka, który wyznaje szyizm i się nieraz wysrał w internecie i twierdzi uparcie, że podziela ich kulturę bądź tradycję. To tak jakbym pił symbolicznie alkohol po wygranej bitwie w armii partyzanckiej Tanhaji'iego (filmu nie oglądałem). Po co to piszę, Irańczyku? Ażeby dzieci w internecie poznały dążenia do wartości umysłowych, wiążących się z myślami, a nie tylko karierę. Dodatkowe dowody, że Iran miałby mnie obgadywać? Zakupy książek od nich i wtedy jest powód pogadać.
Komentarze