Schładzanie mózgu po konwersji narodowo-plemiennej. Opisy przeżytych podstopni.
Czołem.
Gdy zmieniłem "nieboznaczki" w rozumieniu polskim negatywnym i dekadencyjnym (bezsens życia narodu)... Gdy zmieniłem naród i literacką religię na inną literacką religię mój mózg się zlasował. Czasem ludzie po jakimś czasie wiedzą, że nie mają nogi. Nie czują bólu. Mi - mózg zaczął wytwarzać planety na niebie. Reperkusją są światełka przypodłogowe w sieni, które wywierają wrażenie moich stanów mentalnych, a założyli te światełka rodzice.
Stan 4a: Mózg jest w ogromnym stresie. Wytwarza autołagodzące napięcie fioletowe filtry na bezchmurne niebo nade mną. Są umieszczone na nim ogromne planety typu Saturn i Jupiter.
Stan 4b: Stres jest bardzo duży. Pojawia się przykrość nie rozumienia mnie przez ludzi. Dostrzegam próżność Polaków.
Stan 4c: Czuję się niezwykły negatywnie. Planety znikają. Bolą mnie wszystkie mentalnie mięśnie duszy. Jakby konwersja wiązała się z walką bokserską, a po nim treningiem łagodnym na siłce.
Stan: 3a: Konwersja i jej skutki to rutyna. Znika stres, zjawia się ogromna nuda.
Dalszych stanów nie opiszę, bo jestem w trakcie stanu 3a. Pozdrawiam. Michał.

Komentarze
Prześlij komentarz