Wpis pięćset trzeci. Jak mi, tobie, mu, jej, temu dziecku - mówić? Prosta zasada plus wrząca prośba. Autopraktyk tematu.

 Zacznę od wrzącej prośby... *Prlm prlm prlm prlm ttym*. "Mamo proszę przyjdź i zalej sobie herbatę!!!". Już proszę o szacunek do mojej osoby i nauczenie się polskiego i przed przybyciem "tutej" ukraińskich obywateli. I jak Irena. I jak czwarta litera w wyrazie 'szyizm'.

Mówiąc mi:

  1. Mikan.
  2. Miki.
  3. Myki.
  4. Mykan.
Oddałeś mi szczególną cześć i szacunek. Akcent wyrazowy - taki jak w twojej religii. Niech i Ci Bóg błogosławi. Tylko wyczuj, czy Twoja żona też chce mi tak odważnie mówić, okay? Inaczej będzie mi niezręcznie, jak z nią przyjdziesz i zaczniesz unikać tematu.

Niemniej mów mi, jak mówią mi rodzice. Michał. Choć już czuję się Mychał'em po latach mówienia mi przez rodziców nic. Od września dwa tysiące dwudziestego czwartego roku żądam po raz pierwszy nauczenia się i angielskiego i mówienia mi tak, jak mówią obecnie mi rodzice. Docelowo będę Mieczysław'em.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Pod"-porno na Ramadan, który jest miesiącem ciszy na moim darmowym, ale klimatycznym blogu. UWAGA! Esencja atmosferyczna z mojego życia.

"Człowiek o wielu imionach", czyli jedna z dwóch rzeczy, które wybitnie mi się udały w życiu według ludzi, czyli społecznie

-