Pracuję jak niewolnik... Mówił mi to dziadek o sobie z jakimś okresie czasowym, osiągnął sukces. Teraz kolej na mnie. Pracuję jak niewolnik.

 Muchy srają mi równo na pulpit. Nie zabijam ich. Potrzebuję bakterii.

Koledzy czasem zwracają uwagę na moją higienę, warrior. Widocznie chcą mieć samych umysłowców przy sobie, którzy również zwracają innym uwagę na higienę. Szkoda!

Dziadek, dziadek. Już mieli wykonać na nim karę śmierci w woju za bicie matki, ale to nie on, a jego białoruski ojczym. Plotka to była. Nie wiem, co w jakiej kolejności było, ale na studia chodził zaoczne, ukończył je. Mawia: "pracowałem jak niewolnik, by mieć na studia" i "nie wiem, czy jeszcze raz, bym się zdecydował na tak ciężką pracę". Ale jak dedniesz do mojego trzydziestego piątego plus trzy miesiące karencji to zrobię sobie bliznę religijną. Jak Hun. Jak Attyla. Któremu wcale nie tata to robił w młodości, to oszpecenie. Nie wiem jakiej będzie wielkości ta blizna. Może cienka i niezauważalna, może spektakularna. Jakby anioł śmierci mnie zadrapał swoim mieczem po Twojej śmierci. Po twarzy. Od nosa do policzka, może żuchwy.

Dzisiaj to ja pracuję jak niewolnik. Gdyby sto oferm tu zostało, byłbym człowiekiem wolnym. A tak - oferm zostało tu z dziesięć. Jestem więc niewolnikiem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Pod"-porno na Ramadan, który jest miesiącem ciszy na moim darmowym, ale klimatycznym blogu. UWAGA! Esencja atmosferyczna z mojego życia.

"Człowiek o wielu imionach", czyli jedna z dwóch rzeczy, które wybitnie mi się udały w życiu według ludzi, czyli społecznie

-