Będzie niedomiar obrazków, to nie moja wina, a platformy Blogspot

 Spotkałem się w Hotelu na Węgrzech, miejsca i sylwetki osobowe pomieszane, z właścicielem hotelu. Gruby, widać, że ruchał wiele kobiet przed właściwą żoną (widziałem też jego wysoką, piękną córę). Wiedziałem, że go spotkam już przemieszczając się z Rumunii. Umysł zadawał mi zagadkę: "Kto to jest, spotkasz go za parę godzin na Węgrzech i opowie Ci, co będzie dalej u Twojego ważnego kumpla". Rzeczywiście. To mój kolega P. z wrażenia, ale starszy dwadzieścia pięć lat od niego. Bogaty, jednodzietny, wyczilowany. Chwila... Poznał mnie, zmrużył oczy i powstrzymywał śmiech

******

.Veni, vidi, vici. 

Kości zostały rzucone.

Przekroczyłem Rubikon.

Nie myśl, że dużo czytam, proszę.

Upadek Konstanynopola, upadkiem buńczucznych Polaków. Mój trybik w rodzie działa, jest sprawny.

***

Trwa Okrągły Stół. Rodzice już próbują wykaraskać mnie z leków na schizofrenię.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Pod"-porno na Ramadan, który jest miesiącem ciszy na moim darmowym, ale klimatycznym blogu. UWAGA! Esencja atmosferyczna z mojego życia.

"Człowiek o wielu imionach", czyli jedna z dwóch rzeczy, które wybitnie mi się udały w życiu według ludzi, czyli społecznie

-