Poszanowany
- 04:45
AmiGGo04:45
Znalazłem się w nowiutkiej sytuacji, ale i w Polsce takiego czegoś nie było, jak nierozumienie się ludzi aż tak, dzielenie się na sekcje. Lat miałem szesnaście rocznikowo, rówieśnicy, z dziewięćdziesiąt procent z nich rozpoczęło burzenie mojej samooceny. W tym czasie w domu miałem wsparcie, kanapki robione na prośbę, obiadki, podwózkę do wszelkich ewentualnie potrzebnych specjalistów, oznacza to, że w szkole na Polnej trzeba było mnie szanować. Burzenie samooceny więc polegało na trzymaniu się ode mnie z daleka. Do dzisiaj myślę, że byłem tam popularny w dojrzałym znaczeniu tego wyrażenia.
Komentarze
Prześlij komentarz