Silikonowy żółty tulipan
Mam sen na jawie. Zanim go opowiem - żyję w świecie metafor, moja żona nie będzie ani zwolenniczką szyityzmu, ani Persyjką (Ałć! Boli mnie każda literka po 'p'). Będzie odbierana przez moje receptory i podobno zniszczone przez cukrzycę nerwy obwodowe (Bajda! Wszystkie mam, są tylko trochę słabsze, już bym na wózku inwalidzkim jeździł) jak Iranka, jak polityczna szyitka. W Korei Południowej w popie gra sporo wyznanych i niewyznanych muzułmanek, od popołudnia mi się śni, od paru godzin goła laska w butach typu botki w swoim wysokiej klasy czarnym BMW, która twierdzi, że ma korzenie muzułmańskie z groupu ARTMS (pięć liter, A jak Agnieszka, R jak Robert, T jak Tomasz, M jak Mariusz, S jak Sabina). Twierdzi, że dobrze by, było aby na parkingu pełnym aut i kamer rozebrał się na golasa i przed drzwiami zaczął pukać. Politycznym symbolem Albanii jest mak, my szyici lubimy zaś tulipany, a tulipan widnieje na fladze Iranu, domu szyitów. Konwertytów dzielę na kościelnych i społecznych, jedni się modlą, drudzy uczy historii Persji, Indii, Pakistanu, Tadżykistanu, tak zgaduję, które kraje mają w sobie trochę naszej magii poza Persją.

Komentarze
Prześlij komentarz