Brokatowe pocieszenie o wyjeżdżających z kraju na dorobku (same obserwacje)
Hejo! :-)
Można zauważyć, że jestem z Kościoła Muzyki z mocno wyszczególnionego i wyodrębnionego Kościoła Golasów, ale ogólniej jednak stanowię całość z fanami (artystami) muzyki. Mam o czym pisać dopiero od roku, dwóch, trzech, czterech, może od pięciu lat (choć piszę krócej niż trzy lata). Przypomnę, że brakuje mi rocznikowo roku do lat trzydziestu rocznikowo. Czystą obserwacją jest, jak zmieniają się rówieśnicy nie do poznania w negatywnych bądź dobrze zapowiadających się tatuśków, wręcz wyjazd "za chlebem" kojarzy mi się z docelowym, bez heheszków i chichotów, z docelowym ojcostwem i ogólnie rodzicielstwem z konieczności. Chciałbym wyciągnąć konkluzje za czytelniczkę (czytelnika) lub przedstawić swoje wnioski, ale zostawię to czytelniczce (czytelnikowi).
Pozdrowienia

Komentarze
Prześlij komentarz