"Mono"-filozofia i wyłączny styl życia w Polsce - konsumpcjonizm
Prolog. Jak pies wydala mocz, choć jak to człowiek do pisuaru. Zgarbiony, z głową w dół i z racji sytuacji w szkole, i z racji sytuacji sikania myśli sobie "Ile ja przetrwałem już z tymi kompleksami wśród innych uczennic i uczniów. Jakie to cyniczne, zezwierzęcone uczucie". Ale dobre uczucie.
Konsumpcjonizm to jedyna droga dla Polski. Człowiek konsumujący według mnie nie chce na wojnę, nie chce wojny, to człowiek pokoju. W końcu po co wojna człowiekowi, który pławi się w luksusach. Swoją drogą jedenastego września Ukraińcy rozwalili masę generałów rosyjskich za jednym razem w Doniecku. I tak. Konsumpcja to życie dla innych, choć konstruktywnie. Wiadomo, że są wynaturzenia. I obniżona konsumpcja, jak i minimalizm (niekonsumpcja i "anty"-konsumpcja) ma również błędne interpretacje. Na przykład po co iść pracować na budowę, nawet zarabiać dużo, gdy wydatki są bardzo, bardzo małe. Autentyk z mojego życia taka dyskusja na budowie o mnie, minimaliście. Po co Ty pracujesz, coś w tym duchu. Z kolei "po co tam pracować"? Nawet nie wiecie, jak zewnętrzny zarazek szybko infekuje umysły zdrowymi ideami politycznymi, w tym prawicowo-liberalnymi mojego trenera personalnego - tych gamoni z budów.
Zakończenie. Mam marzenie, ale indywidualne. "Mieć zawsze ludzi przy sobie". W ogóle się w Polsce z czymś takim nie stykam. Wszyscy chcą dużo konsumować i dużo mieć, żyć wygodnie i na wypasie, mieć dużą wannę z zawsze gorącą kąpielą i auto, w którym powietrze jest jakieś inne (autentyk, auta z najwyższej półki mają inne powietrze, wiedza o kumpla, który miał okazję być pasażerem). Ja chciałbym cierpieć, w skutku czego być lubianym i mieć dużo towarzystwa. Ktoś dał mi przetestować masażer do szyi i myślę sobie "kurwa, jak wygodnie, na chuj mi to urządzenie".
Komentarze
Prześlij komentarz