Ordery
Temat numer jeden: ordery. Postanowiłem zostać bez dzieci. Nie (nie chcę) być maczo z dziećmi, które wychowuje kobieta, nie być Madonną, która szlachetnie zabrała z domu dziecka wiele dzieci i opiekę nad nimi zleciła specjalistom. Chcę się samorealizować, być szczęśliwy, chcę być jak ptak leśny, wieść ciężkie życie i śpiewać na całą pierś, co popadnie jak faszysta-pseudokibic. Uzależniłem się od orderów, od uznania, a najcięższe uznanie spływa na ludzi, którzy nie mają dzieci.
Temat numer dwa: buty. Jakiś Pan, sprawdzam, Sz. P. Krzysztof Łoszewski oczernił mnie, że każę wszystkim (czy tam sugeruję) ściągać buty i chodzić po mojej chacie w skarpetach. Zrobił to w książce pt. "Smart Casual" (dużo fotografii). Nawet przestałem chodzić w samych skarpetach i ściągać buty, gdy miałem gości, ale zaraz mi kolega powiedział, że mi się stopy ugotują. I wiecie co? Posłuchałem tego huncwota, a nie Krzysztofa Łoszewskiego, ale po latach ludzie tak brzydzą się mojego dotyku Midasa, który zamienia wszystko w świężą kupę (w "złoto"), w tym żywność, meble i odzież, a ja tak nie mam do ludzi zwrotnie, nie brzydzę się nawet prawdziwej kupy na dłoni kloszarda, że jednak uznaję rację i kładę uzbrojenie pod stopy Pana Łoszewskiego. Chcę nosić buty u innych jako gość.
Podejrzewam, że osoby z mojej bajki czytające bloga krajoznawczo mogą gotować się z zazdrości ukośnik zawiści. Hah.
Komentarze
Prześlij komentarz