Tajski haczyk

 Cześć :-)

Nie wiem, jak licznie mnie czytają różnej maści samotnicy, samotnicy techniczni osoby niezbyt wiekowe, spece (do spraw rozrywki), profesjonaliści do spraw rozrywki i obcokrajowcy-gastarbeiterzy, ale mowa o naprawdę zaskakująco dużej liczbie osób. To uczucie, gdy jestem w sklepie Intermarche i ktoś mógłby przy mnie rozprawiać o "tym żenua Sudaku (podkreślam, że istnieje taka możliwość), co jakieś potworzył artykuły o Adriannie Dutch i Joannie Croft" lub, że mógłbym usłyszeć "że jest taki Siudak, co, o mój boże, robi jakieś głupoty w Internecie, to niesamowite co on wymyśla". Zastanawiam się, czy nie ulegam jakiejś ułudzie, więc pracuję dalej nad tym punktem rozrywki w Internecie, by kiedyś ta mąka dała chleb, praca (dała) owoce. Buduję ciekawą osobowość nie mając pieniędzy, ciekawe życie jest na horyzoncie. Sądzę, że jestem takim gwiazdorem, co nie jest gwiazdorem ani trochę. Może kiedyś będę słynny, czemu nie? Moim głównym haczykiem jest język tajski. Jest to haczyk potrzebny, by spełnić nocny sen: ja, Mikan, chcę mieć bardzo dużo przyjaciół (przyjaciółek). Uczę się go już dwa miesiące i ani dzień mniej, do tajskiego może dodam wietnamski, ale mam tyle projektów o niewielkim rozmiarze, że nie wiem, jak miałbym tego dokonać. O co mi chodzi z tym haczykiem, po co mi bardzo dużo przyjaciół (przyjaciółek)? Mój dzisiejszy powód to mieć niezawodny komunikator Microsoft Teams (komunikator międzynarodowy, były Skype) i niezawodne GG (polski komunikator). Pomyśl. Czy to niemożliwy scenariusz?

  1. Polska-ball: Może do Tajlandii polecimy?
  2. Albania-ball: Jasne, znam tajski, zabierzmy Chiny-ball, bo ten zna angielski i ty dobrze operujesz językiem angielskim.
  3. Chiny-ball: Wywołaliście wilka z lasu. Po Tajlandii zapraszam do Chin, bo znam pismo chińskie, Ty Polska-ball będziesz ze mną w kontakcie przez angielski, a Albania-ball będzie z Tobą operował po polsku.
  4. Albania-ball: Następnie zapraszamy do Polski znając to angielski, to polski.
Swoją drogą jest coś takiego jak filologia wietnamsko-tajska. Podobno cholernie trudne studia, a studentki głoszą w Internecie, że "strata czasu i podeptanie ich marzeń".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Pod"-porno na Ramadan, który jest miesiącem ciszy na moim darmowym, ale klimatycznym blogu. UWAGA! Esencja atmosferyczna z mojego życia.

-

Czwarty wpis tego dnia, dziarper