Praca kontra własne gniazdo
Formatuję już pół godziny pamięć zewnętrzną i nie mam, co robić. Jedna trzecia paska postępu. Przyda mi się ona do spraw drobnych, jak i moich spraw medycznych. Piszę więc z "niemienia co robić" artykuł, czyli z nudów jednak, owszem tak.
Kontekst.
- bloger erotyczny w godzinach i po godzinach pracy
- lat blisko trzydzieści, nie trzydzieści pięć, nie dwadzieścia pięć
- przeżyte trzyletnie bezrobocie
- narodowość albańska, polscy rodzice, polskie brat
- z paroma wyjątkami monoetniczność szerszej familii
- brak prawa jazdy
Praca (wiedz to damo, bo nie mam tematów, a mam minimum wymagań):
- dwie godziny dziennie
- różne pory tych dwóch godzin dziennie
- dwa dwolne dni na dziesięć godzin pracy
- wypłata jakbyś Pana Boga za nogi złapał
Własne gniazdko
- gotowość do pracy siedem dni w tygodniu
- połowa wolnej niedzieli w związku z powyższym
- wypłata jakbym w mordę dostał (- to ty jesteś głupi, - nie, ty, *cios mi w mordeczkę*, lat: dwanaście)
Wasza Wysokość Ali, jak ja bym pragnął, by mi Bóg tyle honoru nie udzielił, to bym:
- nie ciągnął tego miasta w górę
- pracowałbym w Mławie za trzyipółkrotność mojej wypłaty
- nie ciągnąłbym spraw rodzinnych w górę przedsięwzięciem dla szefa
PS. Dostaję masę mejli na skrzynkę, czy bym Was polskiego nie poduczył, abyście tu sobie zaczęłi radzić, jako bardzo słaby arabofon z wykwintnym słownictwem polskim i oczywiście nie, nie mam już na to siły, heh.
Komentarze
Prześlij komentarz