Satysfakcja jest

Image by Bruno from Pixabay
Z partii jestem centrolewicowej formalnie rzecz biorąc. Raz z kolegami zakupiłem nam prezerwatywy w wieku szczenięcym. Oczywiście waliliśmy w nich konie.


Wiadomo, to same twardzielki, feministki, kobiety palące papierosy lub niewydepilowane pod pachami, które pożądają moich treści. Na wszelki wypadek pomijam gejów, bo to ogromna satysfakcja, że ktoś taki ma tu wstęp i tyle. Raczej poczytność bloga Sudaczek jest duża, mam na to pewne dowody, blog raczej lokalny zasięg ma, pomijam wynudzonych Nieobliczalnych Wyborczo Staruszków, to ogromna satysfakcja, że starszyzna heteronormatywny ma tu wstęp i tyle. Uważam jednak, co piszę, choć może przesadzam z tym uważaniem, ale i tak. Po co to pisać w ogóle, taki artykuł pt. "Satysfakcja jest". A no bo może ktoś jest zrażony zablokowanym licznikiem wyświetleń u siebie na mikroblogu lub blogu a stara się, to niech ma ode mnie prezent "co będzie czuł później" i tak. Logiczne jest jednak, że treści są pożądane, gdy satysfakcja jest. Zatem robię dalej. Wady takiego splotu okoliczności, który zaistniał w moim życiu?
  1.  Nic nie jest proste o kobietach, ciągle się dziwię, jak mnie one widzą ("Wyraził mi uznanie na blogu")
  2. Nie wiem, po co robić dzieciaka, gdy mam takie zainteresowania. No może z bólem, bym odmówił   Buddyjce z Azji Południowo-Wschodniej. To masa planów do przemyślenia (jeden dzieciak, to dalej masa czasu)
  3.  Jak będę miał pecha to nie będę szukał kobiety do trzydziestki, a do czterdziestki. I to chyba nawet bez bloga, bo już się żem skompromitował.
  4.  Mam karambol w głowie o zjawisku pracy seksualnej (tzw. "prostytucji") na plus dla osób do towarzystwa (tzw. "prostytutek").

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Pod"-porno na Ramadan, który jest miesiącem ciszy na moim darmowym, ale klimatycznym blogu. UWAGA! Esencja atmosferyczna z mojego życia.

-

Czwarty wpis tego dnia, dziarper