Sława bez sławy. Artykuł (będzie) brzemienny w skutki dla blogu, ale nie wiem w jakie konkretnie skutki :-)
Wiedza fachowa dla gołych wesołków (wesołkiń) od trzyletniego gołego wesołka.
Tak z czego widzę ludzie mnie znają z nagości na wesoło. Nie tak trudno mi usłyszeć swoje nazwisko w sklepie. Nie jestem jednak po trzech latach upubliczniania się nago ani trochę słynny, ni sławny. Oto dowody:
- nie wiem od nikogo o swoim rozgłosie
- moja lokalna gwiazda zasilana jest erotyką...
- ...a to sfera tabu, bo masz chłopaka, bo masz gej-chłopa, bo tylko TY to widziałaś zaraz się okaże od koleżanek, bo tylko TY to widziałeś okaże się u Twoich gej-kolegów
- gdybym miał być słynny musiałbym przybrać pseudonim dla bezpieczeństwa i chęci zachowania jakości blogu
- najlepiej wtedy tak jakby porzucić imię i nazwisko...
- ...dla mnie szczelny pseudonim to już nie słynność
- bezpieczeństwo: nie tak łatwo mnie znaleźć i robić seksualne psikusy
- jakość bloga: bojąc się o bezpieczeństwo autocenzura byłaby potężna, a nagość popiczna pod gusta rozszalałej tłuszczy
Reasumując: nagi wesołek to człowiek niezwykły, ale właściwie bez sławy.

Komentarze
Prześlij komentarz