Sława bez sławy. Artykuł (będzie) brzemienny w skutki dla blogu, ale nie wiem w jakie konkretnie skutki :-)

Wiedza fachowa dla gołych wesołków (wesołkiń) od trzyletniego gołego wesołka.

Tak z czego widzę ludzie mnie znają z nagości na wesoło. Nie tak trudno mi usłyszeć swoje nazwisko w sklepie. Nie jestem jednak po trzech latach upubliczniania się nago ani trochę słynny, ni sławny. Oto dowody:

  1. nie wiem od nikogo o swoim rozgłosie
  2. moja lokalna gwiazda zasilana jest erotyką...
  3. ...a to sfera tabu, bo masz chłopaka, bo masz gej-chłopa, bo tylko TY to widziałaś zaraz się okaże od koleżanek, bo tylko TY to widziałeś okaże się u Twoich gej-kolegów
  4. gdybym miał być słynny musiałbym przybrać pseudonim dla bezpieczeństwa i chęci zachowania jakości blogu
  5. najlepiej wtedy tak jakby porzucić imię i nazwisko...
  6.  ...dla mnie szczelny pseudonim to już nie słynność
  7. bezpieczeństwo: nie tak łatwo mnie znaleźć i robić seksualne psikusy
  8. jakość bloga: bojąc się o bezpieczeństwo autocenzura byłaby potężna, a nagość popiczna pod gusta rozszalałej tłuszczy

Reasumując: nagi wesołek to człowiek niezwykły, ale właściwie bez sławy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Pod"-porno na Ramadan, który jest miesiącem ciszy na moim darmowym, ale klimatycznym blogu. UWAGA! Esencja atmosferyczna z mojego życia.

-

Czwarty wpis tego dnia, dziarper