Dowcipny "hejt młodszego wspólnika" o płatnych dojazdach. Temat kobiecych stringów. Plus małe przypomnienie.
![]() |
| źródło: Pixabay.com, autor "się ukrył" za cyframi |
Motyw muzyczny artykułu
Piszę z perspektywy zwolennika praw mniejszości narodowych i religijnych, kalką z angielskiego jest uznać to za liberalizm kulturowy (cultural liberalism) tożsamy z postępem kulturowym (cultural progressivism), ale nie będący tym samym dokładnie. Poza tym przynależę do partii Zieloni.
Dojazdy, oj dojazdy. Co Ci szkoda uznać dojazdy za Twój czas relaksu, możliwości uczenia się, słuchania podkastów, słuchania muzyki. Nie! Ty musisz uznać je za czas pracy (i chcesz za nie wypłatę w sensie wyborczym)! Boże, nie swędziałyby mnie teraz nogi, a ja nie zdrapywałbym z nich skóry, aż do powstawania owrzodzeń (choroba: mikroangiopatie), gdybym nie dostał cukrzycy typu drugiego, a nie dostałbym jej, gdybym dojeżdżał autobusem do jakiejś warszawskiej posadki.
Przypomnienie pierwsze: za parę dni ukrywam (cały) blog za ostrzeżeniem, by uwolnić moją twórczość, choć megamatorskich lotów.
Przypomniene drugie: trzeciego maja, za półtorej roku (nie za półk roku) kończę działalność erotyczną i blogerską na jakiś czas. Na trzy lata moim zdaniem. Nie myśl, że pochopnie podjąłem decyzję, co dwa tygodnie trochę zmieniam decyzję :-)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz