W drodze po Koronę w dziedzinie "Johnny Bravo" i "Okaz Zdrowia". Nieustanne tłumienie wewnętrznych niepokojów w stylu persko-starożytno-bliskowschodnim. Inspirator ;-)
![]() |
| Image by talpeanu from Pixabay |
Hej! :-)
Napiszę tylko to co wiem. W starożytnym Iranie funkcjonował dziwny twór, królestwo-królestw królowane przez króla-królów szach/in/szacha. Nazwa tej formy państwa oddaje jakie urwanie głowy miał wyznawca Boga-płonącego ognia król-królów. Warto wiedzieć, że królowie-królów względnie często byli radykalnymi antyklerykałami i nienawidzili kleru, który deptał im po piętach. Bunty królów, tak nagminne jak się dało, którzy królowali królestwom, z powodu zbyt wysokich podatków lub ambicji osobistych - były tłumione przez króla-królów codziennie przez setki lat. W spokojnej średniowiecznej PL niepodobne jest by zaistniało coś takiego jak królestwo-królestw ledwo trzymające się króla królów, a na Bliskim Wschodzie to było (i jest dalej)... I ja, mam trudny okres z podokresami przesilenia, w którym jest mi bardzo trudno, w domu na przykład. Myślę, że strącam głowę rodziny z pozycji króla królów i czynię zwyczajnym królem, nie księciem, nie księżną, sam zajmując jego pozycję, króla-królów. W społeczeństwie zaś pustka informacji na temat moich równolatków, co zrobić? Przetrzymać to bycie lepszym, ale dużo gorszym, jakiś działdowianinem z cukrzycą i okresami z owrzodzonymi nogami, z małym doświadczeniem, niedoświadczeniem zawodowym. A to po to by: zdobyć koronę króla królów na terytorium "Johnny Bravo"/"Okaz Zdrowia"/"Przedmiot Westchnień Kobiecych". Poprzez bliskowschodnie rozpychanie się łokciami do zdobycia korony i jej utrzymania.

Komentarze
Prześlij komentarz