Woda z cytryną i listkiem mięty na nasze dwoje urodzin

Src: Pixabay. Autor nieznany.

Moim zdaniem raz zostałem tu otruty. Dobrze, że miejscówkę zamknięto, ale taki był czas, że przychodziło się powtórnie, już z brakiem zaufania do napojów. Może nikt mnie nie otruł? Może zielona herbatka miała jakiś nalot grzybiczy, który zareagował z dawnym lekiem na schizofrenię bezobjawową :-)? Chyba więc uznałem podświadomie, że (były to) sprawy sanepidowskie, a nie dosypanie mi czegoś. Ale czemu struł się na oko i kolega naprzeciw? No, ale nie mówił, że został otruty, więc tylko dziwnie się zachowywał, jakby się dusił w tym samym czasie, gdy ja się dusiłem. I przyszedłem do tej miejscówki już z innym znajomym, w lutym, w jego urodziny chrześcijańskie lub moje muzułmańskie, wtedy nasze jubileusze (mniej więcej) pokrywały się pięć lat temu w dwa tysiące dwudziestym, data z zerem na końcu. Piliśmy jakieś napoje z lodówki wzięte, bałem się wziąć napój przygotowany przez nich, przypomnę, że lokal już nie działa. Widzisz pracowity towarzyszu, ja dalej jestem muzułmanem, ale już nie rocznym, a sześciorocznym.

Pozdrawiam Cię

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Pod"-porno na Ramadan, który jest miesiącem ciszy na moim darmowym, ale klimatycznym blogu. UWAGA! Esencja atmosferyczna z mojego życia.

-

Czwarty wpis tego dnia, dziarper