Gdy był Świąt dzień dwudziesty pierwszy, ja żem złamał się we wszystkim. Co u Michała?
Cześć.
Siedzę na gołej dupie, w pokoju mroźno, dziewiętnaście stopni, takie optimum to, by było dwadzieścia jeden. Zatem uzbroiłem się w t-shirt, jednakże zachowując goły tyłek. W międzyczasie zaliczyłem nie kobietę, a przygodę. Latałem samolotem, by zweryfikować czy bilet zakupiony w Internecie rzeczywiście powoduje przepuszczenie do samolotu. Odbyłem lot z Szyman p. Szczytnem do Krakowa na południu Polski i wróciłem pociągiem z dwoma czarnoskórymi, co znali język arabski, Kolumbijczykiem, co mówił po hiszpańsku i pilnowałem mu w nocy przez godzinę, "aby na pewno wysiadł gdzie trzeba" i trojgiem ciemnoskórych Azjatów. Plus była taka ładna biała laska z dekadę młodsza, która podróżowała ze mną całą noc i dwóch białych sportowców, jeden był jej przyjacielem lub jej menem.
Komentarze
Prześlij komentarz