Riposty
Hej!
*Mykan rzuca zaklęcie powodujące odczucie fioletowo-białej magii w ciemnym tle* Właśnie, można tak rzecz, rzuca mnie "żona". Nie chodzi o ani rękę Renatę, ani o dziewczynę, którą jakobym znalazł tydzień temu. Owszem - nie. Rzuca mnie takie wewnętrzne przekonanie, które uskutecznia się jako zmyślona przyjaciółka, którą miałem sześć lat i mnie ta zmyślona przyjaciółka rzuca. To takie uchylenie rąbka tajemnicy. Kiedyś zdradzę więcej, czego od niej żądam, czego nie żądam, od tej zmyślonej przyjaciółki i jednocześnie ręki-Renaty. Nie mówię o żadnym aniele.
Patrzy na mnie wzburzona kupująca w sklepie, że sobie brykam po tym świecie bez dzieci i jestem strasznie ładny.
Mikan:
A masz, Łotrze!
- Ale to ja pracuję na swoim a nie TY! (podkreślam swój prestiż)
- Ale to ja lecę z biurem podróży takim a takim do Wietnamu!
- Widocznie spełnię każde swoje marzenie (gdy ktoś szczegółowo analizuje mój ruch gałek ocznych po raz enty)
- (w budowie) Ale to ja jestem poszukiwaczem przygód, a TY zwyczajnym dzieciorobem, który pierwsze zrobi po trzydziestce, a drugie masowo po czterdziestce (nawet jeżeli ciężki kij społeczeństwa mnie złamie, jestem bezdzietny już dwadzieścia dziewięć bitych lat, satysfakcja - jest!)
Komentarze
Prześlij komentarz